Uparciuch i nieustanny negocjator

Strona główna » Temat » Uparciuch i nieustanny negocjator

Strona główna Działy Dyskusja ogólna Kawiarenka Uparciuch i nieustanny negocjator

Przedstawiamy1 wpisy (z3 całości)
  • Autor
    Wpisy
  • #3202

    Mamy ostatnio z żoną nieustające dyskusje jak postępować z naszym 4,5 letnim synem. Coraz częściej każda rzecz, o którą go prosimy kończy się protestem z jego strony w dodatku jeszcze wzmocnionym histerycznym płaczem i krzykiem…

    Może ktoś z Państwa zechciałby się podzielić swoim doświadczeniem w tym zakresie… Czy tłumaczyć nieustannie jak to robi moja żona czy wprowadzić jakieś bardziej radykalne rozwiązania…

    #3975

    Nie wiem jakie pokłady cierpliwości ma Pana żona, ale przypuszczam, że nawet jeśli ma anielską cierpliwość to pewnie i ona ma często dosyć nieustających negocjacji i przekonywania, które kosztują ją masę energii.

    Znam te zachowania doskonale z autopsji i udało nam się nad nimi nieco zapanować jedynie po wprowadzeniu naszej większej konsekwencji w stawianiu granic naszym dzieciom. Nie karania ich, ale stawiania granic. Było to dla nas dużym wyzwaniem, bo odzywa się w nas głos, że może krzywdzimy nasze dzieci, niszczymy ich osobowość… Zabrało nam trochę czasu, aby zrozumieć, że właściwie zdefiniowane granice są potrzebne, do prawidłowego rozwoju dziecka. Jeśli się nie ubierze, nie pójdzie dziś na podwórko, Jeśli będzie domagać się danej rzeczy w sposób, który omówliśmy z nim, że jest dla nas nie do zaakceptowania poprzez krzyk, płacz i wymuszanie to może być pewien, że tego nie dostanie, etc. Dzieci są niezwykle chłonne i szybko się uczą. Szybko odczytują fakt, że rodzice mówią naprawdę. Że 5 minut dodatkowych przed telewizorem to 5 minut i potem wyłączamy telewizor. Pewnie za pierwszym razem, gdy to zrobimy dziecko będzie krzyczeć i protestować … testując tym samym nasza konsekwencję….ale przy następnym razie będzie wiedziało, że gdy się na coś umawiamy to jest to na serio…

    #3203

    To prawda, że dzieci wciąż nas wystawiają na próbę. Są takie, które po 2-3 nieudanych próbach zaczną zachowywać się poprawnie, ale są i takie, które próbują nieustannie. Moja 2,5 letnia córka potrafi wciąż kłaść się na ziemię z płaczem i krzykiem gdy nie spełniamy jej życzeń (czasami nawet prozaicznych – typu: chce nieść portfel w ręku idąc do sklepu). Najgorsze w tym wszystkim jest „otoczenie”. Często, jak ludzie widzą krzyczące dziecko, patrzą się na rodzica, czy przypadkiem nie robi krzywdy…Staram się być i tak nieustępliwa w takich sytuacjach, ale pokusa jest duża 🙁

Przedstawiamy1 wpisy (z3 całości)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.