Odrabianie lekcji

Strona główna » Temat » Odrabianie lekcji

Strona główna Działy Dyskusja ogólna Kawiarenka Odrabianie lekcji

Przedstawiamy1 wpisów (z6 całości)
  • Autor
    Wpisy
  • #3232

    Hej!

    Jak sobie radzicie z odrabianiem lekcji przez dzieci? Moja córka jest w pierwszej klasie podstawówki. Odrabianie lekcji zajmuje jej koszmarnie dużo czasu, mimo iż lubi to i chętnie do nich siada.

    Wygląda to mniej więcej tak:
    – Natalia, odrób lekcje!
    – Tak tatusiu… – po czym następuje tup tup do stołu w jadalni, gdzie kręcą się wszyscy wkoło a młodszy brat tylko czeka, by wdrapać się na stół i zakosić jakąś ładną kredkę. Jak mu się nie uda – to płacze. Jak uda, to dostaje w łeb od siostry. No a wtedy to już 10 minut z głowy na wysłuchiwanie „a on zabrał, a ona mnie pierwsza…”.

    Potem zaczyna się cyzelowanie literek… i już po minucie „mamusiu, a dziś w szkole Ania powiedziała, że…”. Albo „A wiesz, na zabawę chciałabym założyć niebieską sukienkę”. Albo „Oj, muszę się napić”.

    Oczywiście Natalka ma swoje biureczko w swoim pokoju ale niechętnie z niego korzysta, mimo że „wdrożyliśmy” je podręcznikowo tj. składaliśmy razem, potem celebrowaliśmy pierwsze lekcje przy biurku – ale jednak woli być razem z rodziną a nie sama w pokoju.

    Dodatkowo mam wrażenie, że tych lekcji po prostu jest koszmarnie dużo (1 klasa!) – na lekcjach są przekazywane jakieś ogólne wiadomości a mam wrażenie, że ćwiczenia literek zostają do domu.

    Jak to jest u was – jak sobie z tym radzicie?

    Alek

    #4021

    Wartą polecenia lekturą w temacie poruszonym przez Pana jest książka „Jak podwoić skuteczność uczenia się”, w której autor Geoffrey A. Dudley podkreśla rolę skupienia i koncentracji na wykonywanym zadaniu. Autor wskazuje na to, że umiejętność skupienia jest czynnikiem ułatwiającym efektywne przyswojenie wiedzy przez dziecko. Umiejętność ta jest kwestią nawyku i można ją jak podaje autor nabyć w procesie treningu. Kolejnym czynnikiem, na który zwraca uwagę jest motywacja, od której zależy jakość procesu uczenia się. Przez motywację rozumiemy warun­ki wewnętrzne popychające nas do działania. Elementy te warto nazwać a także systematycznie wzmacniać.

    #4022

    Dzięki! A tak w skrócie – na czym polegają metody z przedstawionej książki?

    Alek

    #4023

    Metody przedstawione w książce,tak jak jak napisałam skupiają się na wydobyciu umiejętności, które ułatwiają i usprawniają proces uczenia się. Przy opracowywaniu ich korzystano z wielu założeń różnych technik, obawiam się zatem, że opisanie w skrócie tych metod nie jest możliwe ani przydatne, odsyłam zatem do lektury.
    A jeżeli chodzi o bardzo proste ćwiczenia, które będą atrakcyjne dla Pana córeczki, a jednocześnie będą pomagały wypracować skupienie to mogę polecić np. ćwiczenie z ciągami liter.
    Tworzymy kolumnę, która składa się np z dziewięciu wersów, każdy z nich zawiera wymyślony przez nas zestaw liter np. ADGRKIJSAWDMOASDFREWASMNIK (każdy wers jest inny). Ważne jest także, aby w wersie znajdowała się wymyślona przez na kombinacja liter np. AS, o której znalezienie poprosimy dziecko.
    Ćwiczenie to wymaga od dziecka skupienia na zadaniu,uwagi, powtarzane pomaga w uzyskaniu umiejętności tak potrzebnej do nauki.
    Powodzenia

    #4043

    Lekcje to jakiś koszmar… A jak jeszcze słucha się rodziców na wywiadówkach, którzy niemal pytają się o każdą pracę domową albo upewniają się czy to za trzy, czy cztery dni odbędzie się kartkówka. Niestety, brak pracy domowej to również nauczka dla dziecka. Co prawda nie nauczy się, że „Karolinka ma w koszyczku 5 pisanek, a Jaś – 8” albo „nie” z czasownikami pisze się rozłącznie”, ale nauczy się, że matka troszczy się o swoje dzieci, naogół ma rację, nauczycielka – jak obiecała postawić dwóję za brak pracy domowej, tak postawiła, a ojciec – wkurza się jak jego syn przynosi dwóję. Nie poświęcajcie się ponad miarę, bo nie nauczycie dziecka odpowiedzialności (pal licho pracę domową z biologii, ale potem na studiach – katastrofa). W wypadku moich dzieci, zawsze prosiłam o szybkie przekazywanie mi informacji nt. niewypełniania obowiązków, a potem … no cóż … nie ma obowiązków – nie ma przywilejów (tak samo macie w pracy, nieprawdaż?).

    #3233

    Zgadzam się z powyższym. W zasadzie nigdy nie siedzieliśmy ze swoimi dziećmi przy odrabianiu lekcji. To było trudne, bo jako małe dzieci bardzo sprytnie wciągali nas w odrabianie, nie mogli się zabrać do pracy domowej, zawsze było coś…picie, jedzenie, etc… a potem zbyt mało czasu… Nie jesteśmy zbytnio konsekwentnymi rodzicami, ale w tej kwestii byliśmy i jasno definiowaliśmy zasady, że np. nie ma możliwości telewizji, komputera jeśli nie ma odrobionych lekcji. Wiedzieli, że jeśli czegoś nie wiedzą mogą zapytać, ale najpierw sami muszą coś zaproponować. Takie zasady ustanawialiśmy, gdy dzieci były młodsze. Gdy syn poszedł do gimnazjum umówiliśmy się, że ma pełną swobodę kiedy odrobi lekcje … pod warunkiem, że odrobi… jeśli zdarzyłoby się, że nie odrabia to cofaliśmy zasadę swobody i wracaliśmy do poprzedniej zasady…W naszym przypadku sprawdziło się, bowiem najstarszy syn jest w połowie gimnazjum i nie ma w zasadzie sytuacji, gdzie nie odrabiałby pracy domowej.

Przedstawiamy1 wpisów (z6 całości)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.