Dysleksja i dysgrafia

Strona główna » Temat » Dysleksja i dysgrafia

Strona główna Działy Dyskusja ogólna Kawiarenka Dysleksja i dysgrafia

Przedstawiamy1 wpisów (z5 całości)
  • Autor
    Wpisy
  • #3250

    Mój syn jest w 5 klasie szkoły podstawowej i ostatnio pani wychowawczyni poprosiła rodziców o przeprowadzenie badań swoim dzieciom na dysleksję i dysgrafię. Mnie osobiście też poprosiła ze względu na bardzo brzydkie pismo mojego syna. Odmówilismy z żoną wykonania takich badań, ponieważ uważamy, że zaświadczenie od psychologa o dysgrafii spowoduje, że nasz syn przestanie się starać i będzie miał „usprawiedliwienie” do niestarannego pisania.
    Co Wy na ten temat myślicie? Czy nie uważacie, że to (badania na dysleksję i dysgrafię) staje się zbyt powszechne?

    #4046

    Tomku,
    Uważam, że wychowawczyni ma rację. Mój syn właściwie „od zawsze” bardzo brzydko pisał. Mimo wielogodzinnych ćwiczeń robił błędy nawet przepisując tekst, przekręcał i „zjadał” literki, a cyfry najczęściej pisał jakby w lustrzanym odbiciu. Do tego bardzo męczyła mu się ręka, chociaż fizycznie to zdrowy, duży i prawidłowo rozwinięty dzieciak. Najpierw problemy zauważyła Pani w przedszkolu, ale ciągle było za wcześnie, żeby takie badania przeprowadzić (podobno wiarygodne wyniki są wtedy, kiedy dziecko skończy 10 lat). Kiedy syn poszedł do szkoły, po prostu zapomnieliśmy o sprawie. Ale było coraz gorzej 🙁 W 3 klasie szkolna pedagog niejako „zmusiła” nas do wykonania takich badań w poradni psychologicznej dla dzieci. Wyniki były jednoznaczne: dysleksja, dysgrafia i dysortografia. Dużo czytaliśmy o tych problemach i przyznam, że zanim zostały zdiagnozowane u syna, miałam podejście: „nie ma takich chorób, dzieciom się nie chce ładnie pisać i już”. Jednak to prawdziwy problem. Wreszcie zaczęliśmy go rozumieć, a on sam zaczął rozumieć, co i dlaczego się z nim dzieje. Po pierwsze i najważniejsze, przekazaliśmy opinię z poradni do szkoły. Przede wszystkim dziecko z takimi problemami powinno mieć trochę więcej czasu na napisanie testu czy sprawdzianu. Spowodowane jest to tym, że zwyczajnie w świecie wolniej pisze. I nie, nie z lenistwa. Było jeszcze wiele różnych wskazań. Nie powiem, żeby szkoła specjalnie je jakoś respektowała, ale przynajmniej syn nie słucha na lekcji ciągłych komentarzy nauczycieli, że jest leniwy, brzydko pisze itp. Nie musi co chwilę przepisywać zeszytu (chociaż nadal, sporadycznie, takie polecenia się zdarzają). Nikt nie wyśmiewa go, mówiąc, że jest leniwy, że jest niedbaluchem, bo ma brzydki zeszyt. I, co najważniejsze, naprawdę nie zmieniło to w żaden sposób podejścia syna do nauki. Nie zwolniło z niczego, nie sprawiło, że zaczął olewać szkołę, bo przecież ma dysgrafię i całą rzeszę innych problemów. Długo się z tym oswajał, bo na początku przeżywał, że jest „psychiczny”, ale daliśmy radę wytłumaczyć mu, że to normalne, że jedni mają dysortografię, inni są leworęczni, jeszcze inni mają duże nosy, a następni zielone oczy i wszystko jest normalne. Reasumując – polecam badania. Zwłaszcza, że wychowawca zauważył i zasugerował takie rozwiązanie 🙂 A mój syn? Jest teraz w piątej klasie i jak bazgrał, tak bazgrze. Ani lepiej, ani gorzej 🙂 Ale teraz już wiemy, że po prostu inaczej nie umie.

    #4047

    Myślę, że każdy przypadek jest inny. Nasz syn mógłby mieć z wymienionych najwyżej tą dysgrafię, ale my widzimy, że jeżeli mu się chce, to pisze ładnie.
    Pytam, bo u starszego syna w 6 klasie, połowa uczniów miała zaświadczenie o dysleksji i w klasie młodszego syna też się to zapowiada…
    Nie chce mi się wierzyć, żeby aż taki procent młodego społeczeństwa miał takie problemy:(

    #4048

    Też uważam, że nie wszystkie zaświadczenia świadczą o prawdziwym problemie. Ale sprawdzić warto. Z drugiej strony, mój syn, jeśli się nad nim usiądzie i ma mnóstwo czasu, to też potrafi ładnie coś napisać. Tylko, że zajmuje mu to bardzo, bardzo dużo czasu i bardziej kaligrafuje/maluje każdą literę, niż ją pisze. W normalnych warunkach, sadzając go obok dziecka bez takiego problemu, nie ma mowy, żeby za nim nadążył i ładnie coś napisał. Pamiętam też, jak regularnie dostawał jedynki za puste strony w zeszytach. A on po prostu nie nadążał z przepisywaniem z tablicy.
    Może rozwiązaniem byłoby pójść do takiej poradni, ale np. nie mówić synowi o wynikach badań?

    #3251

    Obecnie około 40% wszystkich dzieci przystępujących do egzaminu szóstoklasisty ma zaświadczenie o dysleksji (źródło – Gazeta Wyborcza, ok rok temu). To chyba trochę za dużo…
    Wydaje mi się, że poradnie wydają takie zaświadczenia zbyt nagminnie, a efekt może być odwrotny do zamierzonego. Twój przypadek może być przykładem na pozytywne działanie takiego zaświadczenia, ale wydaje mi się, że w zdecydowanej większość one tak nie działają…

Przedstawiamy1 wpisów (z5 całości)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.