Ataki agresji i wyzwiska w szkole

Strona główna » Temat » Ataki agresji i wyzwiska w szkole

Strona główna Działy Dyskusja ogólna Kawiarenka Ataki agresji i wyzwiska w szkole

Przedstawiamy1 wpisy (z2 całości)
  • Autor
    Wpisy
  • #3210

    Witam,
    Mam problem i prawdę mówiąc, nie bardzo wiem, jak się zachować. Moje dziecko jest raczej opanowane, ale mocno rozdrażnione i doprowadzone do ostateczności „pęka”, wyrzucając z siebie stek przekleństw, przy okazji też często zaciskając pięści, trzęsąc się jak w febrzei mając łzy w oczach. Nie patrzy wtedy gdzie i z kim jest. Dla przykładu, na ostatniej lekcji w-f popychała, uderzała go kijem i wyzywała (tak żeby nauczyciel nie usłyszał) dziewczynka z klasy. Pan prowadzący lekcję nie reagował. W pewnym momencie mój syn krzyknął na cały głos (i tu, przepraszam, muszę zacytować, żeby można było jaśniej zrozumieć, jakiej wagi są to słowa): „wyp…..laj ch…wa dz..ko!” Od razu dostałam ze szkoły sms’a. Dodam, że przed komputerem i tv mały spędza czas raczej rzadko i jest wtedy kontrolowany, więc ciężko tu mówić o agresji wywołanej idiotyczną bajką czy filmem dla dorosłych. W domu nie zdarza nam się używać takiego słownictwa (chociaż przyznam, że w ataku wielkiej wściekłości lub bólu po silnym uderzeniu czy upadku zdarzało mi się syknąć „k…a”). Na pytania, skąd w ogóle takie słownictwo, powiedział, że w szkole na korytarzu to normalne. Na razie wytłumaczyłam mu, że niezależnie od tego, jak bardzo jest zły i co mu ktoś zrobił, nie ma prawa ani on, ani nikt inny używać takiego języka. A poza tym, próbowałam mu uświadomić jakie świadectwo domu rodzinnego wystawia w szkole. Małemu było przykro i głupio, ale mam świadomość, że taka sytuacja się powtórzy. Co mogę, co powinnam zrobić? Zakończyć temat, czy wałkować dalej? Kara?

    #3211

    Wydaje mi się, że takich problemów nie unikniemy. I w każdej szkole one się pojawiają niezależnie od tego czy jest to szkoła publiczna czy niepubliczna. W szkole dzieci stykają się z różnymi środowiskami i od siebie przejmują sposób wyrażania się, a nawet sposób wyrażania swoich emocji. Rzeczywiście możemy być zaszokowani tym jak się dzieci zachowują w szkole i mieć wrażenie, że „to nie moje dziecko”.
    Nie wierzyłabym w to, że nauczyciele nie reagują. Na pewno reagują, kiedy widzą. Trzeba mieć to podstawowe zaufanie do szkoły.
    Myślę, że trzeba również zaufać sobie jako rodzicowi. Jeżeli my się w domu tak nie zachowujemy i przekazujemy dzieciom inne wartości i sposób wyrażania emocji, to dzieci na pewno nie przejmą tego ze szkoły w 100%. Zachowując się tak dzieci po prostu „próbują”. Siebie, rodziców, nauczycieli i inne dzieci…
    Moi synowie również przechodzą przez różne etapy w szkole. Staramy się rozmawiać przede wszystkim z nimi, a nie z nauczycielem czy rodzicami innych dzieci.
    Generalna zasada, którą gdzieś wyczytałam jest taka, że bezpośrednio po zdarzeniu trzeba z dzieckiem porozmawiać i sprawę zostawić. Nie karać przy pierwszym razie. A właściwie, to w ogóle nie karać, tylko zaproponować jakąś konsekwencję. Czyli jeżeli będziesz kogoś wyzywał, to będziesz musiał potem przygotować własnoręcznie dla tej osoby przeprosinowy prezent. Można też poradzić dziecku jakieś sposoby na radzenie sobie z „prowokacją” innych dzieci typu policzenie do 10, zignorowanie lub jakiś zwrot typu „nie sprowokujesz mnie takim głupim zachowaniem”.

Przedstawiamy1 wpisy (z2 całości)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.