Reply To: Jaka szkoła: publiczna czy niepubliczna?

Strona główna » Reply » Reply To: Jaka szkoła: publiczna czy niepubliczna?

Strona główna Działy Dyskusja ogólna Kawiarenka Jaka szkoła: publiczna czy niepubliczna? Reply To: Jaka szkoła: publiczna czy niepubliczna?

#3904

Nie da się ukryć, że przemawia przeze mnie żal. Ale jak tu nie być rozżalonym, skoro moje dziecko bardzo dobrze się uczy, dostaje nagrody za najlepsze wyniki nie tylko w klasie, ale i w szkole, uczestniczy w konkursach, angażuje się w życie szkolne i zostaje w ciągu dwóch dni usunięte ze szkoły za jeden incydent. Nie było żadnych wcześniejszych upomnień, uwag, czy wezwań rodziców do szkoły. Szkoła publiczna tak by tego nie załatwiła – bo jest obowiązek szkolny itd. (wiem, bo rozmawiałam z kuratorium). Szkoła niepubliczna – może. I to „może” daje chyba dość dużą swobodę. Oczywiście statut szkoły jest tak skonstruowany, że pozostawia szerokie pole dowolności. To było po prostu „niekulturalne zachowanie się” za co zgodnie ze statutem szkolnym można zostać skreślonym z listy uczniów.
Z naszej byłej szkoły została też usunięta dziewczynka z zespołem aspergera pomimo dobrych wyników w nauce. Też bez żadnych wcześniejszych ostrzeżeń czy uwag…Po prostu w pewnej chwili przestała pasować dyrekcji (całkiem możliwe, że naciskanej przez innych bardziej wpływowych rodziców).
Moim zdaniem, jeżeli szkoła niepubliczna jest źle zarządzana i ma nierozsądną dyrekcję, tworzy to duże pole do nadużyć. A na tym cierpią tylko dzieci, bo moje bardzo to przeżyło…Ta kontrola, czy nadzór o którym pisałam, powinny dotyczyć właśnie takich sytuacji kryzysowych, a usunięcie dziecka ze szkoły to bardzo poważna sprawa.
Zgadzam się z prawem rynku i wierzę, że rodzice sobie wzajemnie polecają, ale te Twoje 40% przychodzi pewnie dlatego, że jest to najbliższa szkoła względem miejsca zamieszkania i dlatego, że chce, żeby jego dziecko nie przebywało bezproduktywnie na świetlicy i było „zadbane”. Trzeba pokonać ogromną barierę psychiczną, żeby wysłać dziecko z przedszkola, w którym zajmują się nim od rana do wieczora do szkoły publicznej, gdzie są 3-4 lekcje dziennie, a potem trzeba coś z tym dzieckiem zrobić. Jak oboje rodzice pracują, to sprawa się dodatkowo komplikuje. Zapłacenie z opiekunkę i dowozy na zajęcia dodatkowe pewnie równa się czesnemu szkoły. Więc wybór staje się oczywisty.
Ja też tak wybrałam i potem nie zmieniłam szkoły, mimo że miałam uwagi typu: nauczyciele zmieniający się co roku (lub jeszcze częściej), brak obiecanego basenu, j. niemiecki zamiast obiecanego j. francuskiego, uboga oferta zajęć pozalekcyjnych dla dzieci pow. 4 kl., itd. Nie zmieniłam, bo nie chciałam dzieci przenosić do innego środowiska i po prostu nadal bałam się tej szkoły publicznej. A tu okazało się, że nie ma się czego bać…
I znów wracamy do naszego wspólnego wniosku, czyli „to zależy”. I publiczna i niepubliczna szkoła może być bardzo dobra.
Czy mogę mieć pytanie? – możesz oczywiście nie odpowiedzieć 🙂
Czy w ciągu Twojej pracy w szkole niepublicznej zdarzyło Ci się usunąć ucznia i z jakich powodów?
Może rzeczywiście jestem rodziciem-pieniaczem i powinnam się pogodzić i nie drążyć więcej…