Reply To: Jaka szkoła: publiczna czy niepubliczna?

Strona główna » Reply » Reply To: Jaka szkoła: publiczna czy niepubliczna?

Strona główna Działy Dyskusja ogólna Kawiarenka Jaka szkoła: publiczna czy niepubliczna? Reply To: Jaka szkoła: publiczna czy niepubliczna?

#3908

Rozumiem przyczynę Twojej urazy, do której jako matka masz prawo, wręcz niezależnie od istoty samego wydarzenia. Z drugiej strony zastanawiam się, dlaczego (jeśli dobrze zrozumiałem) staraliście się z mężem namówić syna na niepubliczne gimnazjum („mimo naszych (…) przekonywań i rozmów”). Tak czy inaczej, jeżeli wybrał sam, to nie przyjdzie za rok narzekać na los, jaki zgotowali mu rodzice. Myślę, że będzie mu dobrze w samodzielnie wybranym gimnazjum.
A wracając do rozważań bardziej ogólnych, to uważam, że przeciwstawienie „dobro dziecka” i „ekonomiczne przetrwanie” jest trochę nie fair. Upadek szkoły z powodów ekonomicznych dotknie wszystkich jej uczniów, czyli także ugodzi w ich dobro. Kierując szkołą, której żaden dobry wujek nie da środków na przetrwanie, cały czas muszę pamiętać o ekonomii. Jeżeli udaje mi się czynić to niepostrzeżenie dla uczniów i ich rodziców, tym lepiej. Ale problem ekonomii, to także problem lojalności rodziców jako klientów, która wcale nie jest granitowa. Wielu potrzebuje ciągłego potwierdzania, że w zamian za opłatę otrzymują to, czego chcą. Każdy może w każdej chwili odejść, a z problemem (ekonomicznym) zostaję ja. Każdy chce być piękny, mądry, zdrowy, bogaty i młody. Czyli, aby była indywidualizacja, gwarancja dobrego wyniku egzaminów, język obcy, a jeszcze lepiej dwa lub trzy na bardzo wysokim poziomie, poczucie, że dzieci „się uczą”, no i oczywiście miła atmosfera. Jednakże atmosfera natychmiast przestaje być miła, jeżeli szkoła formułuje jakieś oczekiwania, nawet jeśli są one podyktowane, no właśnie, indywidualnym podejściem do ucznia lub potrzebami dydaktyki.
Bardzo chciałbym, aby szkoły niepubliczne były przepojonymi misją placówkami wprowadzającymi w życie piękne, oryginalne i niepowtarzalne pomysły pedagogiczne. Ale mnie osobiście zarówno władze oświatowe, jak organ prowadzący i ogół rodziców nie pozwalają ani na chwię zapomnieć, że w gruncie rzeczy jestem po prostu zwykłym usługodawcą.