Tomasz Sawczuk

Forum Replies Created

Przedstawiamy1 wpisów (z10 całości)
  • Autor
    Wpisy
  • W odpowiedzi na: Świąteczne rytuały rodzinne #4015

    Od 10 lat wszystkie moje święta były do dupy. Aż do tego roku, kiedy poznałem moją dziewczynę i na nowo zacząłem odkrywać uroki tego wydarzenia. Ubieranie choinki jest czymś wspaniałym, szczególnie jak się ma ze 300 ozdób do powieszenia plus łańcuszki,lampki, pierniczki i pomarańcze. Dodam jeszcze, że owe ozdoby były słomiane a na naszej choince nie było ani jednej bombki, tzn była jedna, którą Piotruś (syn mojej dziewczyny) przywiózł z fabryki bombek. Czas jaki poświeciliśmy na ubranie drzewka był dłuższy niż film Titanic. Zajęło nam to około 4 godzin. Były to godziny pełne uśmiechów na buzi. Może pod sam koniec trochę nam miny się wykrzywiały ze zmęczenia, ale gdy już zakończyliśmy nasze przedsięwzięcie, nasze buzie znowu się rozpromieniły. Widok choinki tak ubranej, po naszemu, nie tak jak w każdym innym domu, sprawił, że ten rytuał na nowo zakwitł w moim sercu i chciałbym go powtarzać co roku 🙂

    W odpowiedzi na: Kim chcą zostać Wasze Dzieci w przyszłości? #3227

    Jako, że nie mam dzieci, opowiem o swoich marzeniach z dzieciństwa.
    Chciałem zostać piłkarzem. Niestety marzenia te, popsuła mi choroba 🙁 dlatego z bólem serca, porzuciłem plany kariery piłkarskiej i gry dla Barcelony.

    W odpowiedzi na: Rodzeństwo się kłóci #4008

    Ja jak byłem małym chłopcem, bardzo często biłem się z rodzeństwem. Mam dwie siostry, starszą o rok i młodszą o 4 lata. Nasze kłótnie i wojny czasami naprawdę źle się kończyły, np zdartym paznokciem u reki, siniakami na całym ciele. Nie były to kontuzje wywołane specjalnie, niektóre były bardzo przypadkowe. Zawsze w takich sytuacjach kiedy jedno z nas zaczynało płakać drugie natychmiast zaprzestawało „agresji” i z piskiem krzyczało „babciu, babciu, coś się stało” i potem zawsze się godziliśmy 🙂

    W odpowiedzi na: Czy św. Mikołaj istnieje? #4003

    Gdy miałem jakieś 5 lat, chodziłem do przedszkola, Pani oznajmiła, że do naszej grupy przybywa Mikołaj. Byłem bardzo uradowany z tej wiadomości i nie mogłem się doczekać jego przybycia. Jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się, że Mikołaj który do nas przybył nie był świętym, tylko zwykłym chłopcem, naszym nowym kolego. Strasznie wtedy było mi smutno bo w głowie mi się nie mieściło, że zwykły człowiek, może mieć tak na imię. Przecież to imię powinno być zarezerwowany tylko dla niego. Ciekawe czy ktoś z Was drodzy forumowicze miał podobną przygodę 🙂
    W Mikołaja wierzyłem dosyć długo, gdzieś do 10 roku życia, wpadał do nas przebrany za Mikołaja Pan, wtedy był dla mnie idealnym Mikołajem. Broda, strój, do niczego niemożna było się przyczepić 🙂
    Nie pamiętam kiedy dokładnie przestałem w niego wierzyć, a może mimo 28 lat, gdzieś we mnie nadal jest cząstka wiary, że ktoś taki istnieje? 🙂

    W odpowiedzi na: Przeprowadzka z dziećmi #4002

    Nie mam tego typu doświadczeń ale moim zdaniem dziecko może ( a nawet powinno?) brać udział w takiej przeprowadzce, na pewno dla niego jest to wielka frajda i przeżycie, że może uczestniczyć w czymś takim, decydowaniu o tym „jak” będzie mieszkać. W końcu to jego pierwszy pokój 🙂

    W odpowiedzi na: Komputer i telewizor w pokoju dziecka? #3223

    Telewizja to nie tylko przemoc, seks i samo zło. To również programy edukacyjne, kanały Discovery, National i wiele, wiele innych temu podobnych. Oczywiście wszystko powinno być w odpowiedniej dawce.
    Jeżeli jest możliwość można zablokować niechciane kanały w dekoderze i ustawić dostęp do nich według naszego uznania. Kolejna sprawa to bajki, bez nich nie ma dzieciństwa. Godzina dziennie na pewno nie zaszkodzi 🙂
    Komputer, tu jest trudniejsza sprawa bo nasza pociecha ma dostęp do całego świata, nie ochronimy jej przed wszystkimi niebezpieczeństwami jakie tam czyhają, nie jest ich dużo lecz jakieś są. Najlepszym rozwiązaniem jest rozmowa o tych zagrożeniach plus ewentualnie wgranie jakichś filtrów które będą ograniczać dostęp do niechcianych stron. Istnieje kilka tego typu programów.

    W odpowiedzi na: Dzieci a zabawki militarne #4001

    Dla mnie zabawki militarne nie są niczym złym, o ile wytłumaczy się dziecku, jak ma z nimi postępować, do czego służą ich prawdziwe odpowiedniki itp. Sam jako mały chłopiec bawiłem się z kolegami w wojnę, biegaliśmy po podwórku z pistoletami, łukami, mieczami i każdą inną bronią. Nigdy nikomu nie stała się krzywda, a i dzieciaki z którymi się bawiłem wyrosły na normalnych ludzi 🙂

    W odpowiedzi na: Dzieci i pieniądze #3215

    Ja znam jeden przypadek. Mój kolega, bogaty od małego, zawsze miał wszystko co chciał, kiedy chciał, a jak nie mógł to pisk, krzyk, drapanie o ścianę i rodzice ustępowali. Zapraszał kolegów do siebie, kupował im różne rzeczy, każdy go lubił tylko za to jakie dostaje od niego prezenty ;/ Miałem z nim kontakt gdzieś do 18 roku życia. Potem się wyprowadził razem z rodziną, nie wiem gdzie i mało mnie to obchodziło. Jakiś traf chciał, że spotkałem go niedawno na ślubie mojej koleżanki. Z przykrością stwierdzam, że nic się nie zmienił. Popisywał się swoją bryką i tym co posiada, na żadne normalne tematy nie dało się z nim porozmawiać, Obchodziło go tylko to, co kto posiada, jakim jeździ samochodem, czerpał dumę z tego, że jemu powodzi się lepiej i nawet tego nie ukrywał…
    Jeżeli chodzi o moje zdanie na temat „Dzieci i pieniądze”, myślę, że od małego należy uświadamiać nasze pociechy, a raczej uczyć ich „szacunku” do waluty. Podtykanie wszystkiego pod nos, kiedy tylko dziecko czegoś zapragnie jest złym pomysłem. Nauczony tym, że wszystko dostaje zbyt łatwo, bez żadnego wysiłku np. alby tylko się uciszył a rodzic miał spokój na jakiś czas jest złym pomysłem. Tutaj pojawia się też kwestia majątku rodziny…ale to kiedy indziej 🙂

    W odpowiedzi na: Kiedy mama poznaje nowego chłopaka #3990

    Iga,
    Jako facet, który znalazł się w takim związku,sytuacji, mam stanowczo odmiennie zdanie od Twojego. Nie wiem skąd biorą się Twoje wywody. To, że trafiłaś na faceta, który zrobił Ci dziecko i z którym się rozstałaś, nie oznacza od razu, że wszyscy inni faceci są tacy sami i trzeba ich od razu eliminować z powódek, które są dla Ciebie tak święte jak Rydzyk dla starych babć.
    Sądzę, że boisz się zacząć czegoś nowego, skrzywdzenia siebie, dziecka, braku akceptacji nowego „tatusia” przez Twoją córeczkę. Ale czy Twoja córeczka będzie się czuła dobrze w takim układzie tylko z Tobą? Nie wydaje mi się. Pomyśl, co będzie przeżywała kiedy inne dzieci, koleżanki będą opowiadać o tym co robiły z tatusiem albo z wujkiem czy np. Bartkiem, chłopakiem mamy. Nigdy, przenigdy nie zastąpisz córeczce OJCA choćbyś nie wiem jak się starała.
    Boisz się lub na razie po prostu nie masz ochoty na żadne związki, to zrozumiałe, ale warto podjąć to „ryzyko” przełamać się i spróbować kogoś poznać, zaufać mu i stopniowo wpuszczać go do świata w którym żyjecie.

    W odpowiedzi na: Polecane książki #3169

    Czy ktoś może zna książkę, albo poradnik dla „rodziców”, którzy rodzicami nie są? Dla osób, które zaczynają wspólne życie z kobietą mającą już swoje dziecko?

Przedstawiamy1 wpisów (z10 całości)