Anika

Forum Replies Created

Przedstawiamy1 wpisów (z28 całości)
  • Autor
    Wpisy
  • W odpowiedzi na: Dzieci na facebooku #4088

    Tomku, ja na szczęście takiego problemu nie mam. Za to mam inny, pod tytułem: „mamooo, kiedy będę mógł mieć konto na FB? Mamooo, wszyscy w klasie mają, ja też bym chciał”.. I tak w koło Macieju. Nie zgadzam się i mam nadzieję, ze jeszcze długo uda mi się tę decyzję przeciągać w czasie. Mój syn ma komputer w pokoju, ale (ufff), na razie bez mojej zgody profilu nie próbuje założyć. I tu mam pytanie: w jakim wieku Wasze dzieci stworzyły swoje pierwsze wirtualne profile na portalach internetowych?

    A jeśli chodzi o to, jak je odciągnąć… nie wiem. Wiem tylko, ze ja sama, jako dorosła kobieta potrafię się wciągnąć w internetowy świat i spędzać tam po 2-3 godziny dziennie. Na szczęście taka fascynacja jest krótkotrwała i zazwyczaj po 2-3 tygodniach nowy portal czy gra zupełnie przestaje mnie „kręcić”. Faktem jest, że FB sprawdzam codziennie, ale wchodzę tam dosłownie na 5 minut. Głównie po to, żeby sprawdzić wiadomości czy wydarzenia.
    Myślę, że każde dziecko przechodzi okres niezdrowej fascynacji danym portalem społecznościowym, forum czy w ogóle internetem. I myślę też, że to wszystko trzeba przeczekać. Ale… należy też zwracać uwagę, czy ta fascynacja nie przeradza się w manię i dziecko nie zaczyna spędzać więcej czasu w wirtualnym, niż realnym świecie. Jednak gdzie jest taka granica – nie potrafię stwierdzić.

    W odpowiedzi na: OFF TOPIC #3217

    Moi Drodzy,
    Hala znalazła dom! :cheer: I jest to powód do dumy i radości. Ale… mamy kolejnego psiego wyrzutka :dry:

    Dropek, około 2-letni psiak w typie wyżła. Żywe srebro szukające swojego miejsca na Ziemi.
    Wieczny szczeniak, zawsze chętny do zabaw, a jednocześnie bardzo karny i posłuszny mądrala.
    Bardzo społeczny, zakochany w ludziach, stróżujący. Będzie Twoim towarzyszem zabaw i obrońcą
    🙂

    Podaruj mu dom, proszę.

    Kontakt w sprawie adopcji: Dorota 502*507*466
    103_3164.JPG
    389991_1774887908940_166933385_n.jpg
    393177_1774886628908_1232975173_n.jpg
    398410_1774881908790_1003245542_n1.jpg
    405778_1730804726888_2088342788_n.jpg

    W odpowiedzi na: OFF TOPIC #4087

    Moi Drodzy,

    Hala ciągle czeka na swoją rodzinę 🙁
    To wspaniała, kochana sunia. Bardzo potrzebuje miłości i sama ma jej w sobie niezmierzone pokłady. Potrzebuje tylko tego, aby dać jej szansę.

    W odpowiedzi na: OFF TOPIC #4086

    Nino (Anito),
    Bardzo dziękuję 🙂 Uważam, ze każdy, Ty również, jest dobrym i wspaniałym człowiekiem, jeśli tylko potrafi dzielić się swoją miłością z innymi. Także ze zwierzakami. A Ty, jak sama mówisz, adoptowałaś dwa kociaki i wspierasz j25dację. Wspaniale 🙂

    W odpowiedzi na: OFF TOPIC #4085

    Zapomniałam odpowiedź na pytanie, co u Gosi 🙂

    Odpowiadam:

    Losy Gośki potoczyły się wspaniale. Najpierw chcieliśmy ją do końca wyleczyć, żeby oddać do adopcji. Niestety, okazało się, że Gośka jest chora przewlekle i do końca życia trzeba by było podawać jej kroplówki, leki i specjalistyczną karmę. Okazało się również, że j25dacja Sfinx wydała już na Gosię tyle, że więcej po prostu nie może i skończył się dopływ pieniędzy na leczenie kotki. Byliśmy załamani. Długo, płacząc rozmawialiśmy z weterynarzem. Powiedzieliśmy, że nie stać nas na te wszystkie medykamenty i karmę specjalnie dla małej i po prostu nie wiemy już, co robić. Weterynarz powiedział, żeby Gosi na pewno na razie nie usypiać, bo czuje się dobrze, żeby ją zabrać do domu, i tam kochać, pieścić, przytulać i dawać tyle ciepła, ile tylko możemy, dopóki organizm nie zacznie szwankować. Kiedy Gosia zacznie czuć się źle, poczekamy chwilę i uśpimy ją, żeby nie cierpiała. Bardzo to przeżywaliśmy. I nagle zdarzył się cud. Zgłosiła się do adopcji Gośki teściowa mojego kolegi z pracy. Długo się zastanawiała i postanowiła Gosię zaadoptować. Wiedząc, że kotka jest chora, że wymaga opieki. Tym razem wyliśmy ze szczęścia. Obecnie Gosia mieszka w dużym domu pod Warszawą, razem z Panem Kotem, którego kompletnie sterroryzowała. Czuje się świetnie, wypiękniała, jest tam królową.Ma zapewnione leki, dobrą karmę i wszyscy ją kochają.

    W odpowiedzi na: OFF TOPIC #4084

    Kochani,

    Kolejny zwierzak szukający domu i tęskniący za prawdziwą miłością.

    Hala to około dwuletnia psia dama. Sunia wielkości wilczura w typie zafarbowanego na blond psa husky. Hala jest dystyngowana i elegancka. Uwielbia zabawy na dworze i szaleje w słońcu, ale równie chętnie przytuli się wieczorem do nóg właściciela czekając na pieszczoty.
    Hala to naprawdę wspaniała sunia. Nie znamy jej dokładnych losów. Pewnego dnia została porzucona pod Piasecznem. Zziębnięta i głodna błąkała się po okolicy. Ktoś się zlitował, odprowadził do przytuliska. Hala znalazła dom tymczasowy. Jednka jest tam już kilka miesięcy i niestety, niedługo musi go opuścić.
    Hala nie jest pluszową zabawką. To mądry, ale mający swój charakter psiak. Potrzebuje mądrego i konsekwentnego opiekuna. Kogoś, kto da jej prawdziwy dom i komu odpłaci się miłością i wiernością.

    Proszę, może ktoś pokocha Halę?

    Ania 668 444 276
    103_3151.JPG
    103_2390.JPG
    103_3139.JPG
    103_3151_2012-06-20.JPG

    W odpowiedzi na: Dysleksja i dysgrafia #4048

    Też uważam, że nie wszystkie zaświadczenia świadczą o prawdziwym problemie. Ale sprawdzić warto. Z drugiej strony, mój syn, jeśli się nad nim usiądzie i ma mnóstwo czasu, to też potrafi ładnie coś napisać. Tylko, że zajmuje mu to bardzo, bardzo dużo czasu i bardziej kaligrafuje/maluje każdą literę, niż ją pisze. W normalnych warunkach, sadzając go obok dziecka bez takiego problemu, nie ma mowy, żeby za nim nadążył i ładnie coś napisał. Pamiętam też, jak regularnie dostawał jedynki za puste strony w zeszytach. A on po prostu nie nadążał z przepisywaniem z tablicy.
    Może rozwiązaniem byłoby pójść do takiej poradni, ale np. nie mówić synowi o wynikach badań?

    W odpowiedzi na: Dysleksja i dysgrafia #4046

    Tomku,
    Uważam, że wychowawczyni ma rację. Mój syn właściwie „od zawsze” bardzo brzydko pisał. Mimo wielogodzinnych ćwiczeń robił błędy nawet przepisując tekst, przekręcał i „zjadał” literki, a cyfry najczęściej pisał jakby w lustrzanym odbiciu. Do tego bardzo męczyła mu się ręka, chociaż fizycznie to zdrowy, duży i prawidłowo rozwinięty dzieciak. Najpierw problemy zauważyła Pani w przedszkolu, ale ciągle było za wcześnie, żeby takie badania przeprowadzić (podobno wiarygodne wyniki są wtedy, kiedy dziecko skończy 10 lat). Kiedy syn poszedł do szkoły, po prostu zapomnieliśmy o sprawie. Ale było coraz gorzej 🙁 W 3 klasie szkolna pedagog niejako „zmusiła” nas do wykonania takich badań w poradni psychologicznej dla dzieci. Wyniki były jednoznaczne: dysleksja, dysgrafia i dysortografia. Dużo czytaliśmy o tych problemach i przyznam, że zanim zostały zdiagnozowane u syna, miałam podejście: „nie ma takich chorób, dzieciom się nie chce ładnie pisać i już”. Jednak to prawdziwy problem. Wreszcie zaczęliśmy go rozumieć, a on sam zaczął rozumieć, co i dlaczego się z nim dzieje. Po pierwsze i najważniejsze, przekazaliśmy opinię z poradni do szkoły. Przede wszystkim dziecko z takimi problemami powinno mieć trochę więcej czasu na napisanie testu czy sprawdzianu. Spowodowane jest to tym, że zwyczajnie w świecie wolniej pisze. I nie, nie z lenistwa. Było jeszcze wiele różnych wskazań. Nie powiem, żeby szkoła specjalnie je jakoś respektowała, ale przynajmniej syn nie słucha na lekcji ciągłych komentarzy nauczycieli, że jest leniwy, brzydko pisze itp. Nie musi co chwilę przepisywać zeszytu (chociaż nadal, sporadycznie, takie polecenia się zdarzają). Nikt nie wyśmiewa go, mówiąc, że jest leniwy, że jest niedbaluchem, bo ma brzydki zeszyt. I, co najważniejsze, naprawdę nie zmieniło to w żaden sposób podejścia syna do nauki. Nie zwolniło z niczego, nie sprawiło, że zaczął olewać szkołę, bo przecież ma dysgrafię i całą rzeszę innych problemów. Długo się z tym oswajał, bo na początku przeżywał, że jest „psychiczny”, ale daliśmy radę wytłumaczyć mu, że to normalne, że jedni mają dysortografię, inni są leworęczni, jeszcze inni mają duże nosy, a następni zielone oczy i wszystko jest normalne. Reasumując – polecam badania. Zwłaszcza, że wychowawca zauważył i zasugerował takie rozwiązanie 🙂 A mój syn? Jest teraz w piątej klasie i jak bazgrał, tak bazgrze. Ani lepiej, ani gorzej 🙂 Ale teraz już wiemy, że po prostu inaczej nie umie.

    W odpowiedzi na: Czy nauczyciel zawsze ma rację? #3237

    Nawiązując do tematu – nie, nauczyciel nie zawsze ma rację. I w powyższym wypadku pewnie porozmawiałabym z nauczycielem, ale, mimo wewnętrznej wściekłości, zrobiłabym to dyplomatycznie. Tylko dlatego, żeby dziecku w szkole nie zaszkodzić. Nawet jeśli nauczyciel nie wycofa się ze złej oceny, to po pierwsze, zobaczy, że rodzice reagują i nie uważają jego metod za odpowiednie i wychowawcze, a po drugie (i najważniejsze), to dziecko zobaczy, że w takiej sytuacji (jawnej niesprawiedliwości) nie jest samo. Zobaczy, że rodzic jest z nim, za nim, że będzie go wspierać i nie pozwoli na takie traktowanie. I nawet, jeśli byłby to jedynie telefon do nauczyciela, dla dziecka to niesamowicie ważna sprawa 🙂

    W odpowiedzi na: Przeprowadzka z dziećmi #4014

    Wracając do tematu – jesteśmy po przeprowadzce. I muszę powiedzieć, że z dzieckiem, nawet 11 letnim to był koszmar :/ Mały był podekscytowany i to zrozumiałe, ale był też w związku z tym nieznośny, upierdliwy i w ogóle się nie słuchał. Przeszkadzał jak mógł (chociaż wiem, że nie było to celowe). Byliśmy nim zmęczeni bardziej, niż samym pakowaniem. Dlatego po przewiezieniu rzeczy do nowego mieszkania, mały został u babci, a my, przez 11 godzin się rozpakowywaliśmy. U syna w pokoju rozłożyliśmy tylko jego ubrania, natomiast książkami i zabawkami zajął się po powrocie sam. I tak powinniśmy zrobić od razu – dziecko, pies i kot na okres pakowania, przewożenia i rozpakowywania do babci, z możliwością zajęcia się swoimi drobiazgami po uporządkowaniu wszystkiego w nowym mieszkaniu 🙂

    W odpowiedzi na: jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci? #4013

    I znów powraca temat śmierci w rodzinie.
    Dwa tygodnie temu zmarł tata mojej koleżanki, o której pisałam w poprzednim poście. Dziadek 6-letniej teraz Oli. Mała była na pogrzebie, ale szczerze mówiąc nie wiem, jak przyjęła śmierć dziadka. Bo u nas temat również się pojawił. Wczoraj zmarł mój wujek, brat mojej mamy, babci mojego 11-letniego syna. Początkowo dziecko nie było zżyte z wujkiem, ale w ciągu ostatnich kilku tygodni, kiedy wujek chorował, a moja mama (u której moje dziecię przebywa codziennie przez kilka godzin po szkole) jeździła do niego prawie codziennie i czasem zabierała również mojego syna, ich relacje się zmieniły. Dziecko lubiło wujka, współczuło mu i martwiło o jego zdrowie. Niestety, wujek zmarł. Mój syn dowiedział się o tym od babci. Zamknął się w pokoju i przez kilka minut szlochał. Wieczorem chodził smutny i osowiały. Ma 11 lat, dlatego razem pójdziemy na pogrzeb wujka. Ale wiem, że to nie koniec, bo ciocia, żona wujka, również jest chora na raka i ma przed sobą najwyżej kilka miesięcy życia. Jednak po śmierci męża, będzie to zapewne kilka tygodni 🙁 Z nią również mój syn zdążył się zżyć, bo kiedy wujek był w szpitalu, ciocia pomieszkiwała z moją mamą. To wszystko jest takie trudne…. Ale najtrudniejsze jest chyba patrzenie, jak moja mama, ukochana babcia cierpi. Bo dwa lata po śmierci rodziców, pochowa brata. A za chwilę, pochowa też bratową, z którą jest bardzo blisko 🙁 Nie wyobrażam sobie tego, że i ona od nas kiedyś odejdzie. Po prostu sobie tego nie wyobrażam.

    W odpowiedzi na: Nastolatek zamyka się w pokoju #3189

    Moje dziecię na razie tego nie robi, ale ja sama prawie zawsze zamykałam się w pokoju. Najczęściej wieczorami. W weekendowe popołudnia otwarte drzwi nie stanowiły dla mnie problemu, natomiast wieczorami po prostu je zamykałam. Nie robiłam wtedy nic złego, czy niepokojącego. Nie miałam nawet w pokoju komputera czy telewizora (a jeśli dziecko takowe u siebie posiada, zwróciłabym większa uwagę na to, co właściwie dzieje się za drzwiami). Najczęściej pisałam pamiętnik, słuchałam muzyki, bazgrałam w zeszytach, czasem nawet się uczyłam 😉 Generalnie nic niedobrego nie wniosło to do mojego życia. Natomiast pamiętam, jaka byłam wściekła, kiedy mama nagle podkradała się pod drzwi i otwierała je z zaskoczenia, żeby mnie sprawdzić. Ależ mnie to irytowało :S

    W odpowiedzi na: Rodzeństwo się kłóci #4012

    Mam siostrę starszą o 11 lat. Nie spędziłyśmy ze sobą dużo czasu, bo kiedy miałam niecałe 7, siostra wyprowadziła się z domu. Mimo tak dużej różnicy wieku, już wtedy potrafiłyśmy ze sobą walczyć. Uważam, że rodzice powinni wtrącać się w kłótnie, jeśli dochodzi do rękoczynów dziecka dużo silniejszego nad słabszym, lub jeśli równe siłą dzieci zaczynają robić sobie krzywdę (drapią do krwi, uderzają się po twarzy itp.) W innych sytuacjach wszystko powinno ucichnąć samo, a problemy dzieci powinny rozwiązać między sobą, lub iść z nimi, wspólnie, do rodziców.

    W odpowiedzi na: OFF TOPIC #4011

    Proszę, w imieniu tego „taty”, przeczytajcie i pomóżcie:

    http://www.chcedotaty.pl/

    W odpowiedzi na: OFF TOPIC #4009

    Ogłoszenie nieaktualne. Gosia znalazła dom i jeśli wszystko pójdzie dobrze, przeprowadzi się już w najbliższy weekend 🙂

Przedstawiamy1 wpisów (z28 całości)